
Gdy w 2023 Jason Arday został mianowany profesorem w Cambridge, on sam i osoby, które go na stanowisko powołały, z dumą podkreślali, że był najmłodszym czarnoskórym profesorem w historii tej uczelni. Przedstawiano go jako czołowego uczonego w swojej dziedzinie, socjologii edukacji, błyszczącą gwiazdę na naukowym i społecznym firmamencie Cambridge. Nie będę tu przedstawiał faktów z życiorysu Ardaya – kto wie, ten wie, kto się tym zainteresuje, ten z łatwością sprawdzi, a komu jest to obojętne, tego nie będę zanudzał. Z czasem jednak pojawiły się uzasadnione oskarżenia o plagiat i inne formy nierzetelności naukowej popełnione przez Ardaya; dla porządku należy zaznaczyć, że oskarżenia te rozpoczął rozpowszechniać
Nathan Cofnas—a former Cambridge researcher who may politely be described as a philosopher with a special interest in race and IQ, and who may impolitely be described as a professional racist
z którym Cambridge zerwał współpracę w 2024. Zaczęto też kwestionować inne elementy życiorysu naukowego Ardaya, podobnie jak bardzo mało wiarygodne fakty z jego pozanaukowego życiorysu, a wreszcie jego zachowanie jako nauczyciela akademickiego (miał lekceważyć obowiązek tutoringu powierzonych sobie studentów). Uniwersytet Cambridge początkowo stał murem za Ardayem, a on sam z góry odrzucał wszelką krytykę jako rasistowską. Jednak wobec narastających oskarżeń, 5 sierpnia Uniwersytet Cambridge postanowił wszcząć wewnętrzne dochodzenie w sprawie Ardaya. Tego samego dnia Jason Arday zrezygnował ze stanowiska profesora i z członkostwa w Jesus College. Medialne ataki na Ardaya po jego rezygnacji nie ustały. 14 sierpnia Jason Arday, czując się zaszczuty, popełnił samobójstwo w swoim londyńskim mieszkaniu.
Najlepszy artykuł, jaki na temat Jasona Ardaya przeczytałem, opublikował The Atlantic; jest także artykuł w Newsweeku (zapewne oba za paywallem) i dosłownie steki innych.
W smutnej historii Jasona Ardaya są trzy aspekty:
1. Sam Jason Arday. Naukowy oszust i mitoman, nie ma dwóch zdań. Wielu jest takich, ale często żadna duża krzywda im się nie dzieje, bo się nie wychylają. Osiągają jakąś średnio-wysoką, lecz satysfakcjonującą ich pozycję i sobie na niej prosperują. Jeśli nikomu nie podpadną, mogą tak trwać długie lata, a nawet jeśli zostaną zdezawuowani, dostają drugą szansę. Arday natomiast przesadził. Szczęściem i jednocześnie przekleństwem Jasona Ardaya było, że dzięki swoim oszustwom, konfabulacjom i arogancji wszedł bardzo wysoko. A upadek z bardzo wysoka jest bardzo bolesny.
2. Dlaczego Jason Arday zaszedł tak wysoko – czołowy profesor jednego z najlepszych uniwersytetów świata, gwiazda nauki, przykład dla innych, pisarz, rozchwytywany mówca? Bo postępowi biali wypchnęli go na miejsce ewidentnie powyżej jego zasług i możliwości, żeby pokazać, jak bardzo są postępowi, szlachetni i wolni od uprzedzeń. Rzeczywiste zasługi Ardaya miały mniejsze znaczenie, niż chęć okazania swojej prawości przez postępowców.
3. Dlaczego Jason Arday tak boleśnie upadł? Bo gdy prawda o jego rzeczywistych dokonaniach zaczęła wychodzić na jaw, konserwatywni, rasistowscy biali z rozkoszą zepchnęli go w otchłań. Rzeczywiste przewiny Ardaya miały mniejsze znaczenie, niż chęć pognębienia rasowo gorszego uzurpatora i chęć wyszydzenia postępowców, którzy nieszczęśnika tak bardzo wywindowali.
Jason Arday stał się ofiarą tyleż swojej arogancji i konfabulacji, ile hipokryzji białych: i tych, którzy z politycznej poprawności wywyższyli go ponad jego zasługi, i tych, którzy rasistowsko postanowili go pogrążyć.
Mnie jest Jasona Arday jako człowieka żal. Samobójstwo zawsze jest tragedią. Samobójstwo wynika z niewyobrażalnego cierpienia, w tym wypadku z niewyobrażalnego cierpienia psychicznego. Jason Arday dostał się na absolutny szczyt, spadł z niego z wielkim hukiem i, jak sądzę, nie wyobrażał sobie dalszego życia w upokorzeniu. RIP.








Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.