Biskup Adam Dydycz na pogrzebie śp. Jadwigi Kaczyńskiej, matki Jarosława i Lecha, nazwał ją „matką męczennika”. Jest to zniewaga dla prawdziwych chrześcijańskich męczenników. I nie myślę nawet o „historycznych” męczennikach, uwiecznionych w ikonografii i publicznie czczonych jako święci, ale o całkiem współczesnych ludziach gdzieś w Indiach, Chinach czy Afryce, którzy są mordowani tylko dlatego, że są chrześcijanami. Jeśli ktoś nawet jest na tyle szalony, głupi czy zaślepiony, żeby myśleć, iż Lech Kaczyński został zamordowany, przecież sam przyznaje, że został on zamordowany nie za wiarę, ale ze względów politycznych. Dla Dydycza lokalna polityka jest widać ważniejsza od ostatecznego świadectwa wiary w Chrystusa, jakie dają bezimienni dla nas ludzie na obcych kontynentach. Takie słowa biskupa oburzające. Odrażające. Wstrętne.
Panie, nie poczytaj mu tego grzechu.