Zbliża się koniec roku akademickiego, obrony prac magisterskich. Wiele osób zastanawia się co dalej i rozważa przy tym podjęcie studiów doktoranckich, pardon, „studiów trzeciego stopnia”. Pisałem już, że niektórzy decydują się na te studia konstatując, że poziom studiów magisterskich obniżył się tak bardzo, że studia te niewiele im dały, a oni chcą się dowiedzieć czegoś więcej, chcą lepiej poznać swoją dziedzinę. W porządku, rozumiem to, jednak ostatecznym celem studiów doktoranckich jest zrobienie doktoratu. Zastanówmy się więc – po co robić doktorat?
-
Jeżeli ktoś się interesuje daną dyscypliną naukową, chce się zajmować nauką, chce wnieść do niej swój wkład, niech robi doktorat. Należy wszakże pamiętać, że o dobrą pracę po doktoracie w instytucjach akademickich jest obecnie bardzo trudno.
-
Jeżeli ktoś chce się w przyszłości zajmować prowadzeniem specjalistycznych kursów, szkoleń, może okazać się, że bez doktoratu nie ma na to szans. Niech więc taka osoba zastanowi się jeszcze raz i, starannie wszystko rozważywszy, robi doktorat.
-
Jeśli ktoś marzy o pracy w specjalistycznych laboratoriach, robiących pomiary, analizy na zlecenie podmiotów rynkowych lub instytucji rządowych, także może się okazać, że bez doktoratu ani rusz. To, co do zasady, jest bardzo dobra ścieżka kariery zawodowej dla posiadaczy doktoratów z nauk ścisłych, przyrodniczych, biomedycznych i technicznych. Zatem podobnie jak poprzednio, niech osoby tym zainteresowane robią doktorat, mając wszakże na uwadze, że o taką pracę także jest bardzo trudno.
-
W niektórych, bardzo nielicznych dyscyplinach – dyscyplinami takimi są prawo i medycyna; nie jestem pewien, czy coś jeszcze – doktorat uznawany jest za podniesienie kwalifikacji zawodowych. Ktoś z doktoratem uważany jest za lepszego profesjonalistę niż ktoś bez doktoratu, może więc liczyć na wyższe zarobki, szybsze pokonywanie szczebli kariery, choć, z drugiej strony, brak doktoratu nie stanowi tu formalnej przeszkody. Więc znów, rozważywszy wszystkie za i przeciw, można się zdecydować na robienie doktoratu, nie zaniedbując wszakże formalnych etapów rozwoju zawodowego (specjalizacje, aplikacje, uprawnienia, specjalistyczne kursy branżowe itp).
-
Jeżeli ktoś myśli o robieniu doktoratu po to, aby zaimponować mężowi, żonie, dziewczynie, chłopakowi, mamie, tacie i sąsiadowi zza płota, niech NIE robi doktoratu.
-
Jeżeli, poza dyscyplinami wymienionymi wyżej, ktoś myśli, że doktorat poprawi jego pozycję zawodową, jest w błędzie, więc niech NIE robi doktoratu. Podobnie, niech NIE robi doktoratu ten, kto chce opóźnić swoje wejście na rynek pracy czy szerzej, w dorosłość. We wszystkich tych przypadkach (chęć zaimponowania innym, błędne przeświadczenie o rynkowej wartości doktoratu, chęć opóźnienia wejścia na rynek pracy) traci się cenne lata, w ciągu których mogło się zdobyć doświadczenie, a w dodatku na osobach z doktoratem ciąży odium akademickości, niepraktyczności, oderwania od życia, co może utrudnić znalezienie pracy poza instytucjami akademickimi. Oczywiście może się zdarzyć, że młody doktor trafi na ofertę pracy idealnie pasującą do profilu jego dysertacji, a wówczas będzie miał przewagę nad konkurentami do tego stanowiska – nie jest to niemożliwe, ale zdarza się raczej rzadko.
-
Jeżeli ktoś chce zaimponować samemu sobie lub po prostu jego głównym celem jest pogłębienie własnej wiedzy, niech robi doktorat, biorąc wszakże pod uwagę wszystkie zastrzeżenia z poprzednich punktów.
Okoliczności natury „socjalnej” – względne bezpieczeństwo pracy na uczelni, wygoda, ale kiepskie zarobki i, jak słyszę, gdzieniegdzie zła atmosfera – są ważne, ale mniej ważne od generalnych okoliczności wymienionych powyżej. Osoby planujące połączenie studiów doktoranckich z pracą zawodową poza instytucjami akademickimi, muszą ponadto wziąć pod uwagę, że połączenie takie jest możliwe, ale bardzo trudne. Wymaga ponadprzeciętnych zdolności organizacyjnych, a i tak rzetelna praca nad doktoratem na ogół będzie się odbywać kosztem czasu zabieranego rodzinie. Wiele osób tego próbowało, niewielu się to udało.
Ja nie chcę nikogo zniechęcać, jedynie ostrzegam, że podejmowanie studiów doktoranckich z braku lepszego pomysłu na życie lub w błędnym przekonaniu, że doktorat w każdym wypadku poprawia pozycję zawodową zainteresowanego, jest bardzo kiepskim pomysłem. Dodatkowo, podjęcie studiów doktoranckich i niezakończenie ich obroną pracy, oznaczać może czystą stratę kilku lat życia zawodowego.
Poprawione 11.06.11.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.