Hiacynt, reż. Piotr Domalewski, 2021, a przy okazji
Rysa, serial polski, 2021
W kultowej scenie „Rejsu” Marka Piwowskiego (czy któraś scena tego filmu nie jest kultowa?) Jan Himilsbach i Zdzisław Maklakiewicz szydzą z polskich filmów, w tym z tej sceny, którą właśnie grają 🙂 Czego by nie powiedzieć o ówczesnych polskich filmach, było słychać, co aktorzy mówią. Współczesne polskie produkcje łączy, jak mi się wydaje, to, że nie słychać. Aktorzy coś niewyraźnie mamroczą, mówią przez zasznurowane usta, nosują, słowem, dramat. Do tego jeszcze zdarza się złe ustawienie poziomu dźwięków tła do tekstu wypowiadanego przez aktorów i wtedy nie słychać już kompletnie nic. O, jeśli jakąś rolę gra aktor starszego pokolenia, jak Zbigniew Zamachowski w „Rysie”, zrozumieć można wszystko, nawet jeśli aktor jest ustawiony tyłem albo znajduje się w jakiejś nienaturalnej pozycji. A młodych aktorów bardzo trudno jest zrozumieć. Czy ich nikt już nie uczy dykcji?!
Spojlery!
Dostępny na Netfliksie „Hiacynt” opowiada, jak w latach ’80 młody, dobry milicjant (postać na kształt żelaznego wilka) odkrywa lawendową mafię na szczytach SB i swoją gejowską tożsamość. W PRLu w latach 1985-87 prowadzono akcję masowej inwigilacji środowisk homoseksualnych, zapewne głównie po to, aby zdobyć materiały obciążające „figurantów”, umożliwić ich szantaż i pozyskanie jako Tajnych Współpracowników. W filmie TW nie inwigiluje jednak swojego środowiska, ale dostarcza młodych studentów na gejowskie orgie z udziałem wierchuszki SB. Aby zatrzeć ślady, superzabójca, niemalże jak Specjalista (Asset) z filmów o Jasonie Bourne, zabija kolejnych uczestników orgii; dochodzenie w tej sprawie stanowi kryminalną osnowę filmu. Proszę się nie martwić, w finałowej scenie nasz dobry milicjant zabija Specjalistę.
Najlepszymi fragmentami filmu jest obraz imprez schyłkowego PRLu: oficjalnej milicyjnej (ówczesne przeboje „Daj mi tę noc” i coś Beaty Kozidrak śpiewa z offu wokalistka jak z weselnej kapeli – poprawnie i całkowicie płasko) oraz prywatki w bloku (w tle „Chcę ci powiedzieć coś” Maanamu – no naprawdę, czy potrzebna jest taka dosłowność?).
Jest zresztą w filmie ciekawa aluzja do współczesności: Oto Specjalista zabija w więzieniu jakiegoś nieszczęsnego geja, którego milicja chce wrobić w zabójstwa, pozorując, że w biały dzień powiesił się w celi. Strażnik niczego nie zauważył, bo akurat wyszedł na siku. To jest nawiązanie do smutnej historii boksera Dawida Kosteckiego.
Za to serial „Rysa” opowiada dziwaczną historię współczesną, kręcącą się wokół mafii pedofilskiej ulokowanej – a jakże! – w dowództwie policji i innych kręgach władzy. Scenariusz jest chaotyczny, pełen dziur i niekonsekwencji, a przede wszystkim zupełnie nieprawdopodobny: Oto okazuje się, że komisarzem policji jest kobieta nie pamiętająca swojej przeszłości sprzed kilkunastu lat, swojego ówczesnego ciężkiego nałogu narkotykowego i odwyku, nadal paląca marihuanę, regularnie kontaktująca się z podejrzanymi dealerami i mająca tajemniczego przyjaciela, który od pierwszej sceny wygląda co najmniej na szpiega. I ktoś taki miał przejść weryfikację, żeby zostać komisarzem policji? Proszę nie żartować. A, może dlatego, że ta pani ma jeszcze być ikoną feminizmu.
W dodatku, jak napisałem, trzeba się mocno natężać, żeby w ogóle zrozumieć, co aktorzy mówią.
Okazuje się, że „Rysa” jest ekranizacją pierwszej części trylogii autorstwa Igora Brejdyganta. Teraz któraś stacja nadaje właśnie część drugą, ale nie będę się męczył oglądaniem.
„Hiacynta” zresztą też, w gruncie rzeczy, nie polecam.

Cóż znowu poległo pisanie scenariusza. Trochę jak po przeciwległej stronie barykady i tych koszmarnych filmidłach o AK czy żołnierzach wyklętych. Poza słusznością ideologiczną scenariusz powinien być też prawdopodobny a postacie mniej zaangażowane a bardziej ludzkie.
Wróciłem wczoraj z seansu Diuny i muszę przyznać że jestem pod wrażeniem roboty scenarzystów. Testowałem na żonie i córce ile z mechaniki wszechświata załapią i wszystko przekazano im w sposób prawie bezbolesny. A książka łatwa nie jest.
PolubieniePolubienie
@Marchewa79
(…)Trochę jak po przeciwległej stronie barykady i tych koszmarnych filmidłach o AK czy żołnierzach wyklętych.(…)
Oglądałem pobierznie, bo rodzina oglądała, więc nie nie mogę uchodzić za eksperta… ale z tego co widziałem, to na miano na prawdę prostackiego zasługuje dopiero najnowsze seria (…)Wojennych dziewczyn(…) tam lwia część scen sprawia wrażenia na takie co były zrobione tylko po to, żeby przepchnąć bochaterki do kolejnego checkpointu.
PolubieniePolubienie
Na zachodzie pisanie scenariuszy to zawód (tak samo zresztą jak pisanie książek) uczą tego na filologii angielskiej. U nas jest jak jest, na studiach polonistycznych uczą nauczycieli polonistyki.
PolubieniePolubienie
(…)U nas jest jak jest, na studiach polonistycznych uczą nauczycieli polonistyki.(…)
Bo u nas stety niestety bez magistra nauczycielem w Polsce nie zostaniesz.
PolubieniePolubienie
Jak to ujął porównywalnie kultowy Bohdan Smoleń, „nie oglądaj telewizji bo będziesz miał w głowie glizdy.” 😉
PolubieniePolubienie
@Jacek Strzemieczny: nie tylko u nas. Richard Feynman też nie mógł uczyć w amerykańskiej szkole fizyki. Nagroda Nobla nie wystarczyła.
PolubieniePolubienie
Po tym jak dzisiaj zobaczyłem (…)W jak morderstwo(…) to muszę przyznać, że film to jednak sztuka… Wziąć zmarnować historię z takim potencjałem to jednak mistrzostwo świata. Szkoda dawnego mistrzostwa, które nawet z wydumanych pomysłów, na którym została ufundowana np. (…)Operacja Samum(…), robiło filmy, które nawet chce się oglądać.
PolubieniePolubienie