Po złotych medalach Justyny Kowalczyk, Zbigniewa Bródki i podwójnym Kamila Stocha – moje najszczersze gratulacje! – premier Donald Tusk z wielkim entuzjazmem wypowiadał się o perspektywach organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Krakowie. A cóż właściwie sukcesy w Soczi zmieniają w kwestii organizacji igrzysk? Ano, nic. Igrzyska nadal pozostają bardzo kosztowne – moim zdaniem zdecydowanie ponad możliwości finansowe, a także ponad potrzeby Polski.
Premier mówił o budowie profesjonalnego toru lodowego – w grę wchodzi także zadaszenie któregoś z istniejących torów – tak w perspektywie igrzysk, jak i treningów polskich łyżwiarzy. Piękna inicjatywa, ale czy tor lodowy nie podzieli losu toru kolarskiego w Pruszkowie? Zbudowany w 2008 za 100 mln złotych, pochodzących głównie ze środków Ministerstwa Sportu, w pełni profesjonalny, nowoczesny, najpierw stracił sponsora a teraz niszczeje, gdyż nie ma pieniędzy nawet na zapewnienie odpowiedniego ogrzewania. Przez jakiś czas tor był w ogóle odcięty od mediów. Ja w kontekście olimpijskich planów nieustannie powtarzam, że środki na budowę obiektów olimpijskich zapewne w końcu się znajdą (kosztem innych potrzeb, ale jednak), natomiast nikt nie myśli z czego te obiekty będą utrzymywane po zakończeniu wielkiej imprezy. Los stadionów zbudowanych na Euro2012, krakowskiego stadionu Wisły, a także toru kolarskiego w Pruszkowie, jest tego wymownym przykładem. Takie reprezentacyjne obiekty sportowe, także inne budynki publiczne, białe słonie, budowane w okresie prosperity lub pod presją wielkiego wydarzenia „pokazowego”, stają się kamieniem młyńskim, ciągnącym na dno budżety lokalnych samorządów, którym przychodzi je utrzymywać.
Przy okazji zaobserwować można smutne – ale nieuniknione? – zjawisko politycyzacji sporu wokół organizacji igrzysk. Tomasz Leśniak z inicjatywy Kraków Przeciw Igrzyskom dość naiwnie cieszy się, że wniosek o referendum lokalne, któremu sprzeciwia się Platforma, uzyskał wsparcie grupy radnych PiSu. Przecież PiS nie sprzeciwia się igrzyskom dlatego, że ich organizacja to fatalny pomysł – a jest! – ani raptem nie popiera demokracji lokalnej – PiS to par excellence centraliści. PiS obecnie sprzeciwia się organizacji igrzysk tylko dlatego, że pomysł ten popiera Platforma. W Komitecie Organizacyjnym działają posłowie Platformy, inicjatywa ma wsparcie platformerskich radnych Krakowa, ministra sportu (wyjątkowo nieudanego), a teraz samego premiera. W Polsce wszelkie inicjatywy, projekty nie są oceniane przez pryzmat tego, czy służą ludziom i państwu, ale która grupa polityczna na nich skorzysta. Jest to przekleństwem polskiej polityki.
Prawdziwe intencje PiSu wobec planów organizacji igrzysk ujawnił wczoraj Adam Hofman w programie Kawa na Ławę. Jestem zwolennikiem wielkich projektów, powiedział. Platformie zarzucił, że stworzycie stanowiska po 100000 dla waszych kolesi, a igrzysk i tak nie dostaniemy, zakończył zaś wymownym hasłem igrzyska tak, Platforma nie. Oto prawdziwa postawa PiSu wobec igrzysk. Politycy jednej i drugiej z głównych partii są równie głupi, nie zwracają uwagi na zagrożenia, a ich jedynym zmartwieniem jest to, aby przeciwnicy przypadkiem nie skorzystali na tej inicjatywie. Mogę sobie doskonale wyobrazić, że po wygranych przez PiS wyborach, gdy ten wymieni skład Komitetu Organizacyjnego, ex-ministrowi Biernatowi i posłance Marczułajtis łuski spadną z oczu i zobaczą, jak niebezpieczny i kosztowny jest pomysł organizacji igrzysk w Krakowie. Zwłaszcza pod szkodliwym kierownictwem PiSu.
Uff. Dla porządku dodam, że premier, mówiąc o budowie profesjonalnego toru lodowego, zapowiadał też budowę „zimowych orlików”, torów lodowych i tras biegowych dla dzieci i młodzieży. I to akurat jest dobry pomysł, należy go bowiem traktować jako inwestycję o charakterze społecznym.


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.