Pewien znajomy matematyk, w ramach powyborczych rozliczeń, twierdzi, że Platforma w sprawie granicy białoruskiej wypada po prostu trochę gorzej niż PiS. Naprawdę?
Łukaszenka, w porozumieniu z Putinem, zaczął traktować migrantów jako broń w celu zdestabilizowania Polski i całego Zachodu. W tym celu specjalnie sprowadza kandydatów na migrantów, mamiąc ich perspektywą łatwego przedostania się na teren UE.
Co zrobił PiS? Postawił płot za 1.5 mld, bez przetargu, więc kto miał zarobić, ten zarobił, ale za to dziurawy. Nieskuteczny, o czym świadczą dane niemieckie, wedle których do Niemiec z terenu Polski przechodziło miesięcznie ~4000 nielegalnych migrantów (zapewne jakaś część z nich przeszła z Białorusi nie do Polski, ale do Litwy, a dalej to już Unia). Ale PiS wręcz chełpił się liczbą „udaremnionych prób nielegalnego przekroczenia granicy” i szykanami wobec organizacji humanitarnych, starającym się nieść pomoc migrantom. PiS zawsze dużo więcej mówi, niż robi. Lecz pushbacki były nieskuteczne, o czym wiele razy pisałem: ludzi zawracano raz, drugi, piąty, ale w końcu im się udawało i stąd te 4000. Nie mam dowodów, ale jestem przekonany, że skuteczne „nielegalne przekroczenia granicy” były możliwe w mechanizmie korupcyjnym, tylko nie wiem, na jakim szczeblu. Jeśli to prawda, pushbacki były środkiem przeciwko klientom, którzy nie chcieli płacić.
A po co PiS do ochrony granicy przed nielegalnymi migrantami wysłał w pełni wyposażone dwie brygady zmechanizowane, zupełnie jak Orban do ochrony granicy Węgier z Zakarpaciem po wybuchu wojny, wie jeden mec. Giertych, ale nikt mu nie uwierzył. Błaszczak i reszta uwielbiali się fotografować na tle płotu, Kamiński i Wąsik próbowali zochydzić imigrantów za pomocą materiałów zoofilskich, za to funkcjonariuszom i żołnierzom pilnującym granicy brakowało elementarnego wyposażenia.
Za Platformy płot uszczelniono i wprowadzono nadzór elektroniczny, ale pojawiły akty agresji ze strony migrantów, a zapewne raczej wmieszanych w nich kryminalistów i białoruskich agentów. I liczba „nielegalnych prób”, i liczba pushbacków spadła, choć nie do zera, o czym świadczy wciąż niezerowy strumień migrantów z Polski do Niemiec. Zapewne cena, jaką przemytnikom ludzi muszą zapłacić nieszczęśnicy, którzy utknęli w Białorusi, wzrosła.
Tak naprawdę kontrowersyjna jest jedynie sprawa azylu. Pominę tu fakt, że prawo do azylu powstało w innych czasach i dla ochrony innych osób, więc dziś jest w swojej formie anachroniczne, lecz zgodnie z konwencjami międzynarodowymi obowiązuje. Koniecznie muszę jednak podkreślić, że olbrzymia większość nielegalnych migrantów ani przez chwilę nie planowała pozostać w Polsce, a wniosek azylowy był dla nich deską ratunku na wypadek złapania przez polskie służby lub gdy po kolejnych pushbackach znaleźli się w bardzo złym stanie zdrowia.
No więc za PiSu, owszem, wnioski azylowe teoretycznie można było składać, ale strona polska ich nie przyjmowała. Pogranicznicy i żołnierze pilnujący granicy ich „nie słyszeli”, „nie widzieli” lub „nie rozumieli”. Za PiSu zabierano nawet migrantów z ośrodków, do których się przy pomocy organizacji humanitarnych dostali, w tym chorych i dzieci, i wywożono ich do Białorusi. Za PiSu Polska wobec napływu nielegalnych migrantów z Białorusi była jednocześnie nieskuteczna, okrutna i pełna hipokryzji. Platforma zawiesiła prawo do składania wniosków azylowych na granicy z Białorusią, poza grupami „wrażliwymi” (chorzy, kobiety w ciąży, dzieci), więc Polska przynajmniej stała się mniej obłudna. Jednocześnie, ponieważ po uszczelnieniu płotu spadła liczba „nielegalnych prób” i pushbacków, także okrucieństwo wobec migrantów zmalało.
Jeśli chodzi o same wnioski azylowe, to chyba już o tym pisałem: Wniosek azylowy jest formą udania się pod opiekę państwa polskiego. Jeśli ktoś chce to zrobić, powinien to zrobić legalnie, to znaczy na oficjalnym przejściu granicznym i taka możliwość powinna zostać utrzymana. Jeśli ktoś jednak chce się dostać do Polski nielegalnie, poza przejściami granicznymi, starannie unikając kontaktu z polskimi służbami, to znaczy, że tak naprawdę nie chce opieki ze strony Polski, więc prawo do złożenia wniosku azylowego w przypadku niepowodzenia nie powinno im przysługiwać.
A ponieważ część „nielegalnych prób” jednak jest skuteczna, ludzie, którzy się do Polski dostali, powinni być zatrzymywani i osadzani w ośrodkach dla imigrantów, po czym powinna zostać podjęta próba ich deportacji. No, chyba że zdecydują się pozostać w Polsce – dotyczy to zwłaszcza rodzin z małymi dziećmi. Należy jednak ze wszech miar zadbać o to, aby nie mogli przedostać się na Zachód. Moim zdaniem tylko to, nie pushbacki, mogłoby sprawić, że kanał przerzutowy z Białorusi przez Polskę na Zachód stanie się mniej drożny. Bo póki będzie drożny, póty znajdą się chętni do skorzystania.








Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.