Andrzej Duda został ponownie wybrany na prezydenta. Andrzej Duda został wybrany w wyniku paskudnej, nieuczciwej kampanii, najwstrętniejszej, jaką mieliśmy po ’89. W kampanii, w której jedynym programem były obietnice rozdawnictwa z budżetu państwa, w której premier i członkowie rządu agitowali, jeżdżąc po Polsce w ramach „podróży służbowych” za publiczne pieniądze, spółki Skarbu Państwa finansowały elementy kampanii, w tym czarnej kampanii skierowanej przeciwko Trzaskowskiemu, w której TVP – publiczna z nazwy; są zresztą i inne rzeczy publiczne – wspierała go w stylu północnokoreańskim i ohydnie, nieuczciwie atakowała Rafała Trzaskowskiego, w której podsycano nastroje homofobiczne, antyniemieckie i antysemickie, w której Trzaskowskiemu i jego zwolennikom odmawiano patriotyzmu, a wręcz polskości. A i tak okazało się, że prawie połowa wyborców poparła Rafała Trzaskowskiego. PiS tą kampanią podzielił obywateli jeszcze bardziej, niż to się wydawało możliwe. Skutki tego podziału będziemy zasypywać latami, a cała, cała, odpowiedzialność za to spada na PiS.
Na zakończenie, już po ogłoszeniu wstępnych wyników, Duda faryzejsko zaprosił Rafała Trzaskowskiego, żeby uścisnęli sobie dłonie, rzekomo w imię zasypywania tych podziałów. Cóż za wstrętna, fałszywa obłuda! Ja bym tam Dudzie ręki nie podał. Niech Duda najpierw przeprosi za paski TVP, za straszenie, że Trzaskowski wprowadzi przymusową eutanazję starców i naukę masturbacji w szkołach, za Kaczyńskiego, który mówił, że Trzaskowski nie ma polskiej duszy i traktuje Polskę jako dodatek do Niemiec, za Żaryna, który twierdził, że Trzaskowski chce oddać Gdańsk Niemcom, za posłów i ministrów PiSu mówiących, że wyborcy Trzaskowskiego nie są Polakami.
Jak to powinno wyglądać, pokazał senator John McCain w trakcie kampanii w 2008.
Niektórzy łudzą się, że Andrzej Duda, w czasie swojej drugiej kadencji, zmieni się i usamodzielni, bo nie mogąc liczyć na trzecią kadencję, nie będzie musiał zabiegać o łaskę Kaczyńskiego. Ba, sam Andrzej Duda może tak myśleć, ale nic takiego się nie zdarzy. Gość po prostu nie ma kwalifikacji, aby na coś takiego się zdobyć. Owszem, wykona kilka gestów, ale nieskutecznych, gdyż PiS szybko pokaże mu, gdzie jego miejsce i Duda szybko powróci do zajęć, które chyba nawet jakoś lubi: nocnych czatów z Ruchadłem Leśnym, jazdy na nartach, podróży krajoznawczych po Polsce, wizyt zagranicznych, a także celebrowania monarszych prerogatyw prezydenta. I będzie nadal podpisywał wszystko, co mu Kaczyński każe.
Może przestanę komentować bieżącą politykę? Po rządach PiS, wzmocnionych reelekcją Dudy, spodziewam się wszystkiego najgorszego. Najgorszego, najgłupszego, bezprawnego i najbardziej żenującego. Jak się wydaje, tylko dwie rzeczy będą w stanie powstrzymać PiS:
Po pierwsze, głębokie załamanie gospodarcze, będące w znacznej mierze skutkiem światowego lockdownu. Ponieważ na czas kampanii PiS ukrywał informacje o stanie gospodarki, nie wiemy, czy jest on zły, bardzo zły, czy wręcz katastrofalny. Tym jednak PiS się nie przejmie, gdyż tam jest zbyt mało osób na tyle przenikliwych, żeby dostrzec problem, a gdy już go dostrzegą, będą bez zmrużenia oka przerzucać skutki na społeczeństwo, wmawiając, że to wynik antypolskich knowań zagranicy zazdrosnej o to, że „Polska wstaje z kolan”. I tym bardziej będą chcieli dokręcić nam śrubę.
Po drugie, konflikty wewnątrz samego PiSu. Ponieważ w najbliższych latach nie będzie żadnych wyborów, ta szkodliwa formacja może przestać udawać jedność i jedni drugim rzucą się do gardeł, żeby wydrzeć jak największe fragmenty łupu przypadającego – w ich mniemaniu, w sposób naturalny – władzy. Może się wzajemnie pozagryzają?
Czego im z całego serca życzę.
Przy silnym PiSie jedyna niezależność, na którą będzie stać prezydenta, będzie miała odcień organizacji Ordo Iuris. Jeśli PiS będzie słaby, to kto wie, może usamodzielnienie pójdzie w kierunku wsparcia opozycji w zamian za spokój po kolejnych wyborach.
Wrócę jeszcze do tematu wyników głosowania wg gmin podjętego przez @x w poprzedniej notce. Niezbyt zgadzam się z diagnozą, że chodzi o bogactwo. Wyniki pokazują, że Trzask wygrał w:
– dużych aglomeracjach (bez zdziwienia)
– kurortach turystycznych (w warmińsko-mazurskim wyniki zdaje się ułoży ładnie wzdłuż DK16 oraz DK7 na północy),
– na ścianie zachodniej, która w związku z COVIDEM przypomniała sobie, co będzie, gdy PiS zamknie granice wychodząc z UE.
Dla opozycji powinien płynąć z tego jeden oczywisty wniosek. Należy ostatecznie zakopać opozycyjną punditerkę piepszącą od rzeczy, że za 500plus ludzie jeżdżą nasrać na wydmy. Wychodzi, że to najlepszy sposób na obrażenie własnego elektoratu (przynajmniej tak długo, jak długo „wydatki własne” PiSu też ze spokojem będzie można liczyć w miliardach).
PolubieniePolubienie
Następnym razem, jeśli będzie następny raz, trzeba będzie gorąco prosić nawiedzonych bojowników „różnorodności” by schowali na rok przed wyborami swoje kolorowe flagi, transparenty i cipkomaryjki, a przynajmniej by się z nimi nie afiszowali w pobliżu prodemokratycznych zgromadzeń i łamów, bo zupełnie wystarczyłoby zamieszkałej przez prosty lud Polsce odzyskać demokrację, wolne sądy i publiczne media – nawet przy tak skandalicznej niesprawiedliwości jak małżeństwa zarezerwowane dla hetero. Obserwując co się dzieje z daleka i głownie przez okienko Wyborczej, dość mnie przerażał maniakalny upór, z jakim wałkowano ten temat w ostatnim czasie. No i gie: ani różnorodności, ani demokracji.
PolubieniePolubienie
@Lolek
A wyguglałeś obie wskazane przeze mnie mapki i porównałeś? Przecież pochodząca sprzed ponad 20 lat mapka zamożności/biedy gmin zgadza się z mapą wyników II tury na poziomie gminnym z zachowaniem nie tylko takich (spodziewanych) znacznych odrębności jak Warszawa, Łodź i „obwarzanki” wokół nich, ale nawet niuansów takich jak „narożnik okołobieszczadzki” i rejon z mniejszością białoruską. Czerwoną linię z mapki „syndromu ściany wschodniej” możesz przenieść na mapę wyborczą bez potrzeby żadnych istotnych zmian, nawet południowy zawijas koło Krakowa pasuje jak ulał.
Jest oczywiście pytanie, jak ten podział geograficzno-ekonomiczny ma się do walącej po oczach korelacji z exit pollu preferencji wyborczych z wykształceniem i rodzajem wykonywanej pracy (ewentualnie nieobecnością na rynku pracy). Moim zdaniem nie ma tu żadnej sprzeczności: biednyś, boś głupi – głupiś, boś biedny. Oczywiście cała masa ludzi urodzonych na terenach ściany wschodniej uzyskuje dobre wykształcenie i dobrą pracę – jedno i drugie otrzymuje jednak na ogół poza ścianą wschodnią (lub w jej punktach osobliwych, takich jak powiedzmy Lublin), a potem życie zawodowe i miejsce zamieszkania wiąże nie z miejscem pochodzenia, tylko ze znienawidzoną przez Du.ę Warszawką czy innym dużym miastem, głosując zwykle przeciwko PiS-owi. Znam całkiem sporo osób z taką właśnie drogą życiową, więc choć z konieczności jest to anecdata, to jednak mój opis nie wisi w próżni.
PolubieniePolubienie
Moje marzenie: żeby udostępniono publicznie mapki z exit pollu dotyczące nie tylko preferencji politycznych, ale także pozostałych podawanych ankieterom danych (tak, z deklarowanym wykształceniem i wykonywanym zawodem na czele).
PolubieniePolubienie
Dyplom lekarza, PhD w psychologii rozwojowej, drugi doktorat z gender studies. Opublikowala 3 ksiazki na ten temat ( jedna stala sie bestsellerem, druga zalecanym podrecznikiem uniwersyteckim ) plus kilkadziesiat artykulow w miedzynarodowych czasopismach naukowych. Takiej osobie mozemy chyba ufac ?
https://futrzak.wordpress.com/2020/07/12/edukacja-seksualna-w-polsce/#comments
PolubieniePolubienie
@x
Pochodząca sprzed 20 lat mapka biedy, to prawie jak mapka zaborów. Patrząc na świeższe dane, to korelacja jest taka sobie. Niechęć Białorusinów już łatwiej wyjaśnić tym, że PiS zdaje czci gościa, który palił żywcem ich rodziny, włączając w to niemowlaki, bo te rzekomo współpracowały z komuchami (czy jakoś tak).
https://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,23750826,ocean-biedy-z-wyspami-bogactwa-tak-wyglada-mapa-dochodow-mieszkancow.html
https://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,26124392,wynik-wyborow-prezydenckich-duda-czy-trzaskowski-sprawdz.html
PS: Nigdy nie wiązałem szczególnie mądrości z miejscem zamieszkania, bo to trochę bardziej skomplikowane, ale rozumiem potrzebę „moralnej wyższości”. Ta potrzeba jest jedną z bezpośrednich przyczyn tego, dlaczego Trzaskowi nie poszło. Nawet jeśli sam jej nie wyrażał, to ciążyło na nim odium środowiska. Dlatego swego czasu mówiono, że Hołownia ma większe szanse w drugiej turze. Ten sam Hołownia, który dziś już zdążył paść ofiarą libkowej punditerki jak zwykle szukającej winnych we wszędzie, tylko nie u siebie.
PolubieniePolubienie
Bo korelacja nie jest z obecnym poziomem zamożności, tylko z funkcjonującym przez 20 lat mechanizmem zasysania funduszy z zewnątrz (od pewnego momentu oczywiście głównie europejskich) jako podstawowym sposobem na życie. Różnice w poziomie życia w dużej mierze się dzięki temu wyrównały, różnice w mentalności i na rynku pracy – pogłębiły i utrwaliły.
Du.a za pieniądze – to nie brzmi najlepiej. Ale jak ubrać to w husarskie piórka heroicznej walki z LGBT, pogaństwem, niemieckim żydostwem i bolszewizmem w obronie odwiecznej prawdziwej polskości, to jakoś idzie wytrzymać (przecież te same żałosne językowe wygibasy na rzecz ugłaskania sumień pojawiły się w korespondencji, która wyciekła przy okazji hejterskiej afery małej Emi: oni wszyscy to wyklęci husarze, czy akurat zdradzają żonę, kradną dane czy obsmarowują kogoś gównem). Czy czuję moralną wyższość nad ludźmi, którzy wmawiają sobie obronę wyższych wartości, żeby jakoś dać radę głosować na bezwolnego pajaca w obronie własnych doraźnych interesów? No pewnie trochę tak, choć w gruncie rzeczy bardziej żal mi tych biednych rejonów wschodniej Polski, z których coraz więcej młodych, zdolnych ludzi bezpowrotnie ucieka, nie mogąc znieść czekającej ich tam przyszłości. Czy widzę jakieś proste dobre wyjście z tej sytuacji? Za cholerę – jeden z głównych mechanizmów gettoizacji polega na odpychaniu przez społeczność getta wszystkiego, co zewnętrzne, a już najbardziej ludzi wywodzących się z getta i próbujących po odniesieniu na zewnątrz sukcesu do getta wrócić i je zmienić. W tym sensie znaczący kawałek wschodu Polski jest już gettem niezdolnym do zmiany, bo wszelka zmiana oznaczałaby zdradę i potrzebę przewartościowania używanych od lat pretekstów. To nie jest etap, gdy ląduje się w ciemnej du.ie, ani nawet ten moment, gdy zaczyna się w niej urządzać. To jest ten moment, gdy tłumaczysz dziecku, że ta ciemna du.a to jest ukochana ojczyzna, a kto by twierdził inaczej, ten jest wstrętnym zaprzańcem i odszczepieńcem. A gdyby jednak dziecko mimo wszystko ciągnęło w stronę światła, bo młodzi tak mają, to trzeba je powstrzymać, wmawiając mu, że nas tam wcale nie chco, oni tam nami gardzo. To przez jakiś czas działało, ale teraz przestało działać z powodu nadmiernej łatwości kontaktu z zewnętrzem, PiS musi więc na tempo pozatykać wszystkie szczeliny, którymi wpada światło: „zrepolonizować” media, siąść na internet, przejąć do końca sądy, żeby ruszyć z represjami, odciąć młodym drogę do porządnego wykształcenia i wszelką mobilność.
PolubieniePolubienie
Przy czym ja nie odmawiam tej wschodniej części Polski prawa do podejmowania wyborów radykalnie innych niż moje wybory, całym sercem jestem za zwiększaniem lokalnej samorządności i różnorodności, by każdemu łatwiej było znaleźć się w miejscu, w którym dobrze się czuje. Ale ta wschodnia część Polski nie może pozwolić na decentralizację, bo o własnych siłach długo by nie przetrwała, z czego świetnie zdaje sobie sprawę (i z czego zdawać sobie sprawy nie chce, więc musi wymyślać niezliczone fałszywe preteksty, tłumaczące przed czym to musi reszty Polski bronić, choćby ta reszta Polski żadnej obrony przed tym sobie nie życzyła).
PolubieniePolubienie
@x
(…)Ale ta wschodnia część Polski nie może pozwolić na decentralizację, bo o własnych siłach długo by nie przetrwała, z czego świetnie zdaje sobie sprawę (i z czego zdawać sobie sprawy nie chce, więc musi wymyślać niezliczone fałszywe preteksty, tłumaczące przed czym to musi reszty Polski bronić, choćby ta reszta Polski żadnej obrony przed tym sobie nie życzyła).(…)
A niby dlaczego? Ta postawa dziwnie przypomina postawę wyższości białego kolonialisty…
PolubieniePolubienie
A zresztą na czym ma polegać ta samorządność, skoro np. budżet obywatelski to kpina z ludzi? A planu zagospodarowania przestrzennego tak dawno, że nawet pamięć tego nie ogarnia?
PolubieniePolubienie
@JSC – łatwiej jest odpowiedzieć, na czym polegać miałaby „samorządność wg PiS”: Mianowicie, większość kompetencji zostałaby zabrana samorządom i przekazana w ręce administracji państwowej, samorządy zaś zostałyby sprowadzone do roli administratorów (ograniczonych) funduszy rozdzielanych przez rząd. Rząd zresztą rozdzielałby te fundusze arbitralnie – „dobrym” dawałby więcej, „złym” mniej. Morawiecki mówił to wprost w czasie samorządowej kampanii wyborczej.
PolubieniePolubienie
Ba, żeby tylko samorządy – choć faktycznie chęć ich pełnego podporządkowania władzy centralnej to dziwna wizja samorządności. Lepsze jest to, że według PiS najlepiej pieniądzmi organizacji pozarządowych będzie zarządzać specjalnie do tego celu powołana rządowa agencja.
@JSC Najprościej na Twoje pytanie byłoby odpowiedzieć „sprawdzam” (jeśli za odpowiedź nie wystarczy Ci gradient przepływu funduszy i ludności). Ja bardzo chętnie bym to sprawdził, a jeszcze chętniej przyznał się potem, że byłem w błędzie, ale tak się składa, że wschód Polski za nic na takie sprawdzenie zgodzić się nie chce.
PolubieniePolubienie
O tym że PiS ma się pozagryzać to słyszę od 5 lat („najdalej po dwóch latach się rozpadnie i będą przedterminowe wybory”), tymczasem w rzeczywistości Morawiecki pokonał ostatnio w długości sprawowania urzędu premiera Millera i dłużej od niego a tym stanowisku utrzymali się jedynie Buzek i Tusk.
Po stronie opozycyjnej, odpowiedzialność za wynik wyborów spoczywa na PO, która wolała wystawić własnego kandydata skazanego porażkę, niż poprzeć Hołownię lub Kosiniaka, którzy mogli realnie liczyć na zwycięstwo w II turze.
PolubieniePolubienie
@ x
Gdybyscie tym miejscom rzeczywiscie dobrze zyczyli, to campusy warszawskich uczelni bylyby rozsiane po calym Mazowszu, plus cos tam na Podlasiu i w polnocnej czesci Lubelszczyny. Do tego linie kolejowe ( 160 km/h ) do Radomia, Lublina, Bialegostoku i Olsztyna.
Wtedy i te miasta otrzymalyby impuls rozwojowy i ta wasza Warszawa nie bylaby tak droga i zatloczona. Co w rezultacie podniosloby jej atrakcyjnosc.
Na dzien dzisiejszy ( a wlasciwie wczorajszy ) przyprawiacie gebe tym regionom i ich mieszkancom. Wiec wam podziekowali oodpowiednio. I tyle.
…….
To samo dotyczy Krakowa, Poznania i Wroclawia.
PolubieniePolubienie
(…)Najprościej na Twoje pytanie byłoby odpowiedzieć „sprawdzam” (jeśli za odpowiedź nie wystarczy Ci gradient przepływu funduszy i ludności).(…)
Idąc tym tokiem rozumowania można łatwo dojść do postulatu likwidacji Państwa Polskiego.
PolubieniePolubienie
No prosze, nawet Rufus przeciw PiS. To sie nadaje na polish joke.
https://wyborcza.pl/7,113768,26112720,musimy-sie-nauczyc-czerpac-radosc-z-walki-przejac-energie-nienawisci.html
PolubieniePolubienie
Sukces projektu Unii Europejskiej rzeczywiście mógłby stopniowo do tego prowadzić, obecne losy Alzacji i Lotaryngii całkiem nieźle zachęcają do takiego scenariusza, zwłaszcza w zestawieniu z burzliwą przeszłością tych regionów. Ale jeśli jedna część Polski w każdej formie samorządności widzi zagrożenie bytu państwa, to w zasadzie chyba niczego sprawdzać już nie trzeba, sam paniczny lęk przed sprawdzeniem jest tu wystarczającą odpowiedzią.
Radom np. jest w nie najlepszej sytuacji m.in. dlatego, że PRL-owscy ideowi krewniacy PiS-u mścili się na tym mieście za protesty z 1976 roku wstrzymaniem wszelkich inwestycji. W którymś momencie jednak PiS-owi może być ciężko jechać na poparciu obywateli wytwarzających 20% PKB, a wobec sprzeciwu obywateli wytwarzających 80% PKB, choćby w liczbie ludności podział był pół na pół. Ta dysproporcja chyba wciąż nie jest aż tak wielka (skądinąd ciekawie byłoby sprawdzić, jaka jest), ale w miarę postępów PiS-owskiej polityki będzie zmierzać w tym kierunku. To zresztą nie jest problem specyficznie polski – już chyba z pół wieku temu pierwsi wizjonerzy zaczęli zadawać pytanie, jak będzie działać demokracja w sytuacji, gdy większość wyborców będzie bez pracy.
PolubieniePolubienie
@Anonim/campusy
Trafiłeś kulą w płot – UW miał białostocką filię, która wskutek wysiłku lokalnego środowiska, a nie decyzji zgniłej warszafki, została przekształcona w uczelnię lokalną. W dodatku te wszystkie filie w Nowych Tomyślach to doprawdy nie jest najlepszy pomysł z perspektywy jakości studiów, sam wiesz, jakim nieudacznikom zdarzało się tam zajęcia prowadzić. Znacznie lepiej byłoby poprawić bazę mieszkaniową dla studentów UW przyjeżdżających spoza Warszawy i o ile wiem, UW czyni w tym kierunku starania, których główną barierą są koszty (bo na to akurat rząd, a już zwłaszcza rząd PiS-owski, pieniędzy nie znajdzie; jeszcze tego by brakowało, by młodzieży, której PiS bezskutecznie próbuje zawęzić horyzonty do kurwizji i radyja Ojca Grzyba, ułatwiać dostęp do uczelnianych miazmatów).
PolubieniePolubienie
@Lesiu – program „kampus w każdym byłym mieście wojewódzkim i niektórych mniejszych” był bardzo intensywnie rozwijany nie tylko przez wzmacnianie istniejących tam uczelni państwowych czy zakładanie bieda-szkół prywatnych, ale także filii i oddziałów zamiejscowych dużych uczelni, a także poprzez zakładanie PWSZ-tów, formalnie stowarzyszonych z dużymi uczelniami. Jak wiadomo, pomysły te boleśnie nie wypaliły i przyczyniły się do proliferacji bardzo kiepskiego wykształcenia tylko z nazwy wyższego. Tak więc najwyraźniej nie tędy droga.
PolubieniePolubienie
Problem z wykształceniem wyższym nie bierze się z miejsca studiowania, ani nawet z uczelni… problem bierze się z tego, że szkolnictwo akademickie wlazło w buty w szkolnictwa zawodowego. Z tego kroku rodzi się sytuacja, która nie służy nikomu.
PolubieniePolubienie
@ pfg
Jak widac wam nigdy nic nie wychodzi, biedactwa.
PolubieniePolubienie
@Bogdanow
Różnica możliwych do zdobycia w II turze głosów pomiędzy Hołownią a Trzaskowskim ma chyba mniej więcej takie rozmiary, jak liczba wyborców Hołowni z pierwszej tury, którzy w drugiej zamiast zostać w domu (skoro już na Trzaskowskiego głosować nie chcieli) poszli zagłosować na Du.ę. W połączeniu z chwiejną postawą samego Hołowni po pierwszej turze sprawia to, że poważnie się zastanawiam, czy prezydentura Hołowni wisząca na takim „zapleczu” nie byłaby na dłuższą metę dla Polski bardziej niebezpieczna niż kontynuacja prezydentury Du.y. Teraz przynajmniej jasne jest, kto z kim i w jakiej sprawie przegrał, a mogliśmy wylądować ze sprzyjającą rozkładowi opozycji opcją prezydenta-chorągiewki, dbającego o własne delikatne ego bardziej niż o pryncypia.
Piszę to, mimo że gdyby to Hołownia zamiast Trzaskowskiego wszedł do drugiej tury, to w poczuciu odpowiedzialności głosowałbym na niego i do takiego głosowania usilnie zachęcał. I sądzę, że bardzo niewielu wyborców Trzaskowskiego z pierwszej tury poszłoby w drugiej głosować na Du.ę. To właśnie ta odpowiedzialność elektoratu Trzaskowskiego w połączeniu z nieodpowiedzialnością części elektoratu Hołowni w przedwyborczych rachubach miała stanowić o wyższości Hołowni nad Trzaskowskim.
PolubieniePolubienie
Ależ nie, Lesiu, w omawianym przypadku nie wyszło prowincji, która wolała mieć pseudoszkoły pod własną kontrolą niż posłać dzieci do lepszych uczelni w większych miastach czy za granicą i zaoferować im odpowiednią zachętę do powrotu po studiach. Młodzież z Podlasia, która wybrała się na studia w Warszawie, na ogół tego nie ma powodu żałować i z dyplomem warszawskich uczelni zwykle znajduje dobrą pracę (choć już nie na Podlasiu).
PolubieniePolubienie
@JSC Zgoda, i wspomniany przez Ciebie problem dotyka nie tylko Polski, ale i szkolnictwa wyższego na Zachodzie, powodując spadek poziomu nauczania. Cóż, jak bunt mas, to bunt mas – skoro każdy sam wie wszystko najlepiej, to z uczelni chce wynieść tylko dyplom zamiast wiedzy i umiejętności.
PolubieniePolubienie
@x
Hołownia gdyby się dostał do II to zebrałby głosy od Bosaka po Biedronia i zmiótłby Dudę z powierzchni Ziemii.
PolubieniePolubienie
Nie, @JSC, to nie „szkolnictwo akademickie wlazło w buty szkolnictwa zawodowego”. Szkolnictwo akademickie zostało tam przemocą wsadzone. To był akurat zły, szkodliwy skutek odchylenia neoliberalnego, z jego powierzchownie utylitarnym nastawieniem. Tego oraz pogoni za wskaźnikami.
PolubieniePolubienie
I mielibyśmy wówczas prezydenta łączącego najlepsze, czy też najgorsze cechy Bosaka i Biedronia oraz ich elektoratów?
Trzaskowski popełnił moim zdaniem gruby błąd, umizgując się do wyborców Bosaka. Cnotę stracił, a rubelka nie zyskał (prezydentury nie zdobył, trwale żadnego zwolennika Bosaka do siebie nie przekonał, a całe mnóstwo ludzi do siebie trwale zraził). W trakcie kampanii nie chciałem tego pisać, bo szkody i tak już powstały, a jakieś szanse na odebranie prezydentury PiS-owi wciąż istniały i nie chciałem ich zmniejszać – ale teraz mogę, więc piszę.
PolubieniePolubienie
@JSC Hołownia z pewnością nie zyskałby głosów radykalnej/młodej/tożsamościowej/whatever lewicy. Także z niektórymi wolnościowcami od Bosaka miałby problem. Jak to, głosować na publicystę katolickiego?! Niedoczekanie! Ale oczywiście gdyby to Hołownia – lub Kosiniak-Kamysz, którego słabego wyniku naprawdę bardzo mi żal – wszedł do drugiej tury, to bym na niego głosował i na jego rzecz agitował.
PolubieniePolubienie
To nie ideolodzy, tacy cy szmacy, zabijali w dzieciach szacunek do ludzi pracy… tylko ich rodzice, w moim wypadku są to wyborcy DobrejZmiany.
PolubieniePolubienie
Zresztą część wyborców Biedronia skrzywiłaby się na Hołownię, że religijny i jedynie pseudolewicowy, a dla zwolenników Bosaka byłby z kolei zbyt lewacki, więc jeśli chodzi o poparcie wyborcze, to spodziewałbym się raczej dominacji efektu, który opisałem w odpowiedzi dla Bogdanowa.
PolubieniePolubienie
(…)Hołownia z pewnością nie zyskałby głosów radykalnej/młodej/tożsamościowej/whatever lewicy.(…)
A ilu ich jest?
(…)a dla zwolenników Bosaka byłby z kolei zbyt lewacki, więc jeśli chodzi o poparcie wyborcze,(…)
Tak się składa, że ich nienawiść do purpuratów jest większa niż wasza.
PolubieniePolubienie
@x: spokojnie, wszystko wraca do normy. Wieczna miłość **** do Konfederacji chyba właśnie prysnęła jak bańka mydlana, znów jesteśmy dla rzeczonych ruskimi onucami.
No cóż, ja zrobiłem swoje i też wracam do swoich przekonań. Teraz celem są wybory parlamentarne i wynik nieco lepszy niż 7%.
PolubieniePolubienie
@piotrw
Po co czekać te 3 lata na marne 8% jak wystarczy pojechać do Warszawy i przejąć cały Bejrut? Swoją drogę też jesteście Partią Boga.
PolubieniePolubienie
@x: przecież nie chodziło o trwałe przekonanie do siebie żadnego ze zwolenników Bosaka, tylko odsunięcie bolszewików od władzy. Przekonanie takie byłoby raczej niemożliwe, bo mamy nieprzyzwoicie dobrą pamięć. M.in. w sprawie okradzenia obywateli polskich z ich oszczędności emerytalnych przez pryncypała pana Trzaskowskiego, rajdy ABW na redakcję Wprost i wiele innych rzeczy.
Nie udało się, szkoda.
PolubieniePolubienie
@JSC: nic nie rozumiem z tego, co do mnie napisałeś.
PolubieniePolubienie
Czuć w powietrzu proch… wystarczy wyciągnąć zapałkę i na prawdę można lecieć na wyżyny.
PolubieniePolubienie
JSC nie może odżałować opóźniania się wybuchu nieuchronnej jego zdaniem polskiej wojny domowej. Moim zdaniem nie ma powodu się jej teraz spodziewać, bo PiS, który mógłby się do przemocy i łamania konstytucyjnego ładu (a la Sala Kolumnowa) uciec, nie ma obecnie powodu tego czynić, a opozycja wobec PiS ma do takich zachowań skłonności i powody nie większe niż NATO do atakowania znienacka Rosji.
Wybory były skręcone, jeśli chodzi o naruszenie równości kandydatów (nie każdy mógł wyrwać z budżetu państwa parę miliardów na zasilenie szczujni pracującej na jego wybór, nie każdy miał też policyjną opiekę i zrozumienie dla swych spotkań z wyborcami), ale nic nie wskazuje na to, by znacząco uniemożliwiano głosowanie wyborcom w kraju lub fałszowano ich głosy w skali zmieniającej wyborcze saldo. Z wyborami za granicą sprawa jest bardziej złożona, ale znowuż wydaje się, że haniebnie i w złej woli udaremnione, zgubione itd. głosy Polonii wciąż nie sumują się do liczby umożliwiającej podważenie wyniku wyborów (choć z innych, czysto pryncypialnych względów mam nadzieję, że odpowiedzialni za te skandaliczne naruszenia praw wyborczych kiedyś za to bekną).
Pozostaje życzyć p. Rezydentowi dalszego pomyślnego pobytu w Pałacu Namiestnikowskim na terenie miasta, którym z pełną wzajemnością pogardza. Skoro zdecydował się związać swe losy ciasno z Partią i Prezesem, niech wraz z nimi tłumaczy się niebawem z nadchodzącego szybkimi krokami krachu.
PolubieniePolubienie
(…)a opozycja wobec PiS ma do takich zachowań skłonności(…)
Detonatorem polskiej wojny nie będzie opozycja wobec PiS’u tylko jedna z jego frakcji do kwadratu.
PolubieniePolubienie
@wojna domowa: chyba niektórym komentatorom ruszył jakiś mechanizm samonakręcania. Tu, gdzie jestem, w powietrzu czuć co najwyżej kaca, że można było bolszewii wsadzić kij w szprychy, ale szansa została zmarnowana. Poza tym nie ma żadnego obserwowalnego wzrostu agresji — wybór i tak był między socjalistą pobożnym i socjalistą bezbożnym. Kandydaci niesocjalistyczni odpadli w pierwszej turze.
Wybory zostały przez Trzaskowskiego uczciwie przegrane (w odróżnieniu od kampanii, która uczciwa nie była) i każdy musi to przepracować na swój sposób. Jedni będą szukać winnych w swoim otoczeniu, część obwini kontrkandydatów (jakby mieli jakąś władzę nad swoimi dorosłymi wyborcami, pomijając w ogóle chęć skorzystania z niej), część będzie się rozpisywać o moralnym zwycięstwie, a część ma gdzieś powody, bo werdyktu wyborców to i tak nie zmieni. Dlatego ja się strzelać do nikogo nie wybieram. Skoro może istnieć Korea Południowa i Północna, to i dla Korei Zachodniej znajdzie się na globusie miejsce. Ukochanego Przywódcę już mamy.
PolubieniePolubienie